Administracja w sieci: instytucje czeka informatyzacja

Jarosław Maślanek - 2008-03-20
Wdrożenie administracji elektronicznej jest nie tylko problemem politycznym i technologicznym, ale i organizacyjnym. Co z tego, że powstają plany rozwoju, strategie, założenia i ustawy, kiedy rozwiązania cząstkowe obejmują tylko niewielki skrawek działalności urzędów. Konieczne jest podejście do państwa jak do przedsiębiorstwa czekającego na kompleksową informatyzację.
Na czołówki wiadomości w ostatnim czasie trafiły kolejne problemy ZUS-u z informatyzacją, związane z koniecznością wypłacania emerytur z II filara przez państwowego ubezpieczyciela. To tylko jeden z obszarów, w których wyraźnie widać opóźnienia w budowie krajowej e-administracji.

- Poziom zaawansowania rozwoju usług publicznych w Polsce jest dwukrotnie niższy niż w innych krajach Unii Europejskiej - podsumowuje tempo rozwoju e-government Krzysztof Chełpiński, przewodniczący Komitetu Otwartych Standardów Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji. - Poziom pełnej interaktywności usług publicznych online, czyli umożliwiający przejście pełnego procesu biznesowego poprzez kanał internetowy, jest natomiast czterokrotnie niższy niż w UE.

Nasze zapóźnienia biorą się w dużej mierze z tego, że informatyzacja nie jest priorytetem dla większości urzędów, co przekłada się na niski poziom nakładów na teleinformatykę. Dodatkowo brakuje koordynacji prac nad projektami informatycznymi, wdrażaniem zasad interoperacyjności, koordynacją inwestycji, usuwaniem barier prawnych. - Wszystko to objawia się brakiem znaczących postępów w kluczowych projektach informatycznych, takich jak IDCard, Rejestr Usług Medycznych, system wypłat świadczeń emerytalnych, systemy edukacyjne czy system łączności specjalnej TETRA - uważa Chełpiński.

Jednak chociaż oficjalne oceny stanu e-administracji w Polsce lokują nas na dalekich pozycjach, zdaniem Wacława Iszkowskiego, prezesa Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji, w niektórych obszarach nie jest tak źle.

- Dużo dobrego zrobiła administracja lokalna, ale też administracja centralna jakoś sobie radzi z wydawaniem praw jazdy, rejestracją pojazdów, dowodów osobistych, deklaracjami PIT, ZUS itp. - ocenia Iszkowski.

Prezes PIIiT wskazuje jednak na biurokratyczne utrudnienia wpływające na upowszechnienie idei e-government. Problemem nadal pozostaje nastawienie urzędników do petentów, które nawet w komunikacji elektronicznej powinno ulec zmianie.

Stan rozwoju elektronicznej administracji publicznej w Polsce jest, zdaniem Piotra Kołodziejczyka, sekretarza miasta Poznania, współpracującego z Unią Metropolii Polskich w zakresie informatyzacji administracji publicznej, bardzo kiepski.

- W administracji nie udało się w skali masowej wyjść poza sferę zinformatyzowania back-office i wykorzystania portali internetowych do sfery informacyjnej, czasem komunikacyjnej - wskazuje nasz rozmówca. - Usług transakcyjnych prawie nie ma.

KOMENTARZE (0)

Nie dodano jeszcze żadnego komentarza

DODAJ KOMENTARZ

Formularz komentarza